Death Guard

Historia Powstania


Mroczna historia legionu Gwardii Śmierci rozpoczyna się od momentu odnalezienia Patriarchy tegoż legionu - Mortariona na planecie Barbarus rządzonej przez potężne istoty- warlordów i nekromantów mieszkających na niedostępnych szczytach górskich. Szczególną cechą tego świata była wysoka toksyczność atmosfery, zwiększająca się radykalnie wraz z wysokością. Zamieszkujący skromnie położone doliny zwyczajni społeczność - potomkowie pierwszych kolonistów wobec tego nie mogli się skutecznie bronić przed ciągłymi najazdami warlordów z gór.

Płaczące przeraźliwie maluch zostało odnalezione przez jednego z najpotężniejszych warlordów na zasnutym toksycznymi mgłami pobojowisku. Na tej wysokości normalne ludzkie maluch niegdyś by umarło otrute toksycznymi wyziewami. Mity mówią że warlord przez nieuszkodzony dzień i nocna pora szukał płaczącego malca, zaś w trakcie gdy wreszcie go odnalazł jak mucha w smole mu się przyglądał zastanawiając się co zajść w ciążę z tą dziwną istotą. wreszcie postanowił przygarnąć niemowlę, zamierzając wykształcić go na swego syna. bo znaleziony został w miejscu gdzie rozegrała się okazja nadano mu sława Mortarion – maluch śmierci.

Gdy warlord odkrył aż do jakiej wysokości płuca malca mogą bezpiecznie działać, wybudował na tej wysokości fortecę w której osadził małego Patriarchę. sam jeden zaś blisko siebie postawił własny zamek, zamieszkując w jego najwyższej wieży. Położona była jej osoba w taki sposób wysoko, że nawet Mortarion nie mógł aż do niej wprowadzić się nie ryzykując swego życia. Barbarus był planetą, na której toczyły się ciągłe wojny pośrodku rządzącymi nią warlordami i wskrzeszanymi przez nich armiami umarłych. Ustawiczne starcia pośrodku górskimi władcami urozmaicały potyczki z potwornymi zmiennokształtnymi bestiami. społeczność stanowili w tych wojnach jeno mięso armatnie - budulec na rzecz nieumarłych armii. Chcąc zaznać Mortarion musiał nieustannie wdziewać nauki przy stóp swego mentora i uczył się przede wszystkim zachłannie. Doktryny militarne i rzemiosło, robota w warsztatach i analityka strategiczna. Rósł we wrogim na rzecz ludzi środowisku, pomimo tego był jednym z dzieci Imperatora: odpornym na zatrute powietrze i przede wszystkim silnym fizycznie. Posiadał również zadziwiający mózg i szybko zaczął wymierzać swemu mistrzowi pytania, na które ten nie chciał udzielać odpowiedzi.

Najważniejszym z tych pytań było, kim są istoty zamieszkujące doliny. Warlord jak mucha w smole starał się odciągnąć uwagę chłopca od momentu tych delikatnych stworzeń, będących budulcem na rzecz nieumarłych armii górskich warlordów. wreszcie praszczur zdołał wymknąć się z fortecy, zaś ostatnim dźwiękiem który usłyszał był opinia przybranego ojca oskarżającego go o zdradę i zapowiadającego śmierć w sytuacji powrotu.

Zejście w doliny było na rzecz niego cudownym przeżyciem. Po raz pierwotny mógł swobodnie sapać czystym powietrzem. Czuł woń świeżego jedzenia, słyszał głosy śmiejących się ludzi i wreszcie praszczur naprawdę poczuł że jest wśród swoich pobratymców. pospołu z tym uczuciem w sercu młodego Mortariona zjawił się straszny gniew i żal. od momentu dzieciństwa go okłamywano. praszczur postanowił ustanowić co w jego mocy, by odciążyć rodaków i wykreślić aroganckich warlordów.

Choć mężczyzna sam jeden ufny był o swym człowieczeństwie, to lud z dolin pierwotnie przyjął go nieufnie. Wysoki, blady i minorowy młodociany budził lęk, pomimo tego mężczyzna wiedział, że wreszcie nadarzy się starcie by pokazać oddanie wobec nowo poznanych braci.

Okazja nadeszła wraz z kolejnym morderczym najazdem górskiego warlorda. placówka nieumarłych zaatakował wioskę, by zapolować na ofiary, potrzebne aż do mrocznych celów nekromanty. Wieśniacy rozpaczliwie próbowali się bronić, lecz przegrywali aż do chwili w trakcie gdy pośrodku najeźdźców wpadł Mortarion dzierżąc ogromną kosę. Siekąc i tnąc wyparł nieumarłych z wioski. Warlord z trudem się uśmiechnął i spokojnie wycofał pośrodku trujące mgły. Wciąż miał na twarzy ten uśmiech, w trakcie gdy praszczur doścignął go na górskim zboczu i nakazał uiścić zbytnio zbrodnie. przy użyciu temu czynowi Mortarion stał się sławny, pozyskując kochanie mieszkańców dolin.

Patriarcha nie spoczął na laurach, w miejsce tego szybko zorganizował placówka ochotników gotowych przeciwstawiać się wobec jego dowództwem. Podróżował od momentu wioski aż do wioski, werbując kolejnych żołnierzy i szkoląc mieszkańców. Jego sława sprawiała, że społeczność garnęli się aż do jego oddziałów wreszcie mając nadzieję na pozbycie się bezlitosnych najeźdźców. Kowale pracowali dzień i nocna pora wytwarzając rynsztunek i pancerze oraz garść co wymyślił Mortarion- prymitywne lecz skuteczne aparaty tlenowe umożliwiające ludziom bezpieczne wejście w trujące mgły.

Wyszkolone przez Patriarchę oddziały wyposażone w nowe rynsztunek oraz prymitywne respiratory ruszyły w góry. Po raz pierwotny w historii Barbarusa zwierzyna łowna stała się myśliwym. Warlord który odważył się przejechać doliny zginął, zaś wraz z nim przestała istnieć jego wojsko nieumarłych. warta przyboczna Śmierci pokazała na co ją stać. Mortarion sukcesywnie ulepszał aparaty tlenowe, zaś w miarę upływu czasu jego wojska wyprawiały się w coraz wyższe partie gór, w obszary o wyjątkowym stopniu toksyczności. Organizmy ludzi sukcesywnie przystosowywały się aż do akceptowalnych przez płuca dawek lotnej trucizny i z trudem najwyższe szczyty Barbarusa pozostawały rozstawienie ciała zasięgiem Mortariona i jego armii. Po długiej kampanii na powierzchni planety pozostała z trudem jedna warowna twierdza, do perfekcji Patriarsze znana z lat dzieciństwa. jednak trujące mgły otaczające fortecę stanowiły w taki sposób ogromną koncentrację toksyn, że wojownicy musieli stracić oblężenia. Kiedy praszczur powrócił w doliny, jego świeżo skostniały realność runął od momentu nowa w posadach.

W dolinach pojawił się nieznajomy, przybysz z gwiazd obiecujący pomoc w zniszczeniu górskich warlordów. Wieśniacy byli zachwyceni, natomiast praszczur poczuł to jak bolesny policzek. twór jego długich i żmudnych wysiłków właśnie został śmierdzący przez obcego przybysza. wściekły wparował aż do sali gdzie witano gościa, roztrzaskując wobec tym w drzazgi drewniane drzwi. Mortarion został spiekota powitany, zaś świadkowie tej sceny natychmiast zauważyli dziwną związek łączącą ich bohatera z obcym przybyszem. jednak praszczur zignorował zgotowane mu powitanie, zaś opowieści starszych wioski o obietnicach przybysza napełniły go jeszcze większym gniewem. Mortarion czuł, że zagraniczny odbiera mu całą należną chwałę. Ściskając zbielałymi palcami drzewce swej dwuręcznej kosy oświadczył, że ani mężczyzna ani warta przyboczna Śmierci nie potrzebują niczyjej pomocy.

Nieznajomy odpowiedział na to wyzwaniem. Wiedząc o porażce oblężenia, powiedział że opuści Barbarus jeśli praszczur zdobędzie górską twierdzę, jeśli nie zdoła tego zdziałać będzie musiał złożyć mu przysięgę wierności zaś jego familijny realność dołączy aż do Imperium. Mortarion przyjął wyzwanie.

Mimo długich protestów i prób odwiedzenia go od momentu szalonego zamiaru przez swoich własnych żołnierzy, praszczur sam jeden pomaszerował aż do fortecy swego przybranego ojca. jeśli nawet świadomy był faktu, że nie zdoła zaznać jak mucha w smole na tej wysokości, nie dał tego po sobie poznać. Wspinał się z desperacją coraz wyżej, gnany perspektywą nieuniknionego konfliktu ze swym byłym mentorem, przeniknięty obsesją wypełnienia życiowej misji - uważny wykazać swej wyższości nad aroganckim przybyszem.

Starcie było krótkie. wysłużony zabójczymi toksynami, praszczur padł na ziemię przy wrót górskiej fortecy, z trudem wykrzykując słowa wyzwania. Ostatnią rzeczą jaką ujrzał przed utratą przytomności, był panorama nadchodzącego ojca zamierzającego go usunąć oraz zastąpienie mu kochany przez obcego i zgładzenie przez niego tyrana jednym cięciem miecza.